To był dzień, w którym w końcu mogłem powiedzieć: "Jestem mocny".
Jednak na zbiegu na 7km zaliczyłem pomyłkę, która kosztowała mnie ok. 3min. Zgubiłem trasę. Po ok. 200m zatrzymałem się w błocie, by sprawdzić tracka, jak na złość zaciął mi się zegarek, więc postanowiłem wrócić do ostatnich chorągiewek.
Szkoda mi tego startu, ponieważ mógł być moim najlepszym w tym roku. Przyjmuję to na klatę i lecę dalej.
Dzięki za wszystkie zbite piątki, zdjęcia i dobre słowa - jesteście wielcy!