Pod koniec kwietnia w GP w Biegach Górskich w Gdyni praktycznie bez treningu pobiegłem 26'39''(ok.4'50 na km) i byłem mega zajarany tym wynikiem, Dziś, pół roku później praktycznie takie tempo zrobiłem na półmaratonie do którego przygotowania opierały się głównie o trening pod 5km. Tak więc dzisiejszy wynik uważam za mega wartościowy jak na mój aktualny poziom wytrzymałościowy.
A sam bieg? Zacząłem mocno, bojowo. W głowie miałem plan aby połamać 1:40 i do 15-16km szło idealnie. 10km w ok 46min. Mocno na podbiegach. Do 15-16 było super. 15km średnie tempo 4'43 czyli jak w książce, ale... później powoli zaczynały się schody 😂 Na 18km odzywały się skórcze na prawej łydce (za mało wody podczas biegu) i końcówka to już bieg siłą woli? a może jakąś inną siłą? 🤔
Bomba 💣na mecie była ABSOLUTNA. Nie było czego zbierać i to mnie cieszy najbardziej. Zajechałem się tak jak chyba jeszcze nigdy w życiu, a może inaczej - tak długiej bomby nie pamiętam. Bo te krótkie w treningu pod 400m ppł były pewnie i dużo bardziej intensywne, ale nigdy tak długie. Średnie tętno 186, ale większość biegu w granicach 190. Trochę kosmos 😀 Wbiegając na Długą Górę myślałem, że witam się z zaświatami 😂
Wiem jedno - GÓRY TO JES TO! Z całym szacunkiem do biegania po asfalcie, ale trail wygrywają pod każdym względem.
Czas na ciężką robotę, za rok wrócę dużo mocniejszy i zrobię zamieszanie w czołówce tego biegu🤠
| GTR:611 | 🎲 goodtrail . run