Tym razem Tatry nie były dla mnie łaskawe jeśli chodzi o pogodę. Prawie cały podbieg w marznącym deszczu a powyżej 1500m już więcej śniegu, do połowe grani było całkiem w chmurach aż się w końcu przejaśniło i nadciągnęli ludzie od kolejki z Kasprowego, a na zejściu już były tłumy :)
Nogi przez cały czas mega ciężkie, a na zbiegu już było słabo, jak pomyślę ze za dwa tygodnie będzie 2x tyle i na większej wysokości to jakoś czarno to widzę :)